No i niniejszym oznajmiam, że brzoza nasza spod samego domku poległa. Smutno mi strasznie, ale czas na nią nadszedł
Tags: brzoza
This entry was posted
on czwartek, Maj 27th, 2010 at 21:16 and is filed under kategoria01.
You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Maj 27th, 2010 at 23:12
Moje kondolencje… ;-( Uwielbiałem przy niej spędzać upojne wieczory, wielokrotnie delektując się w samotności resztkami „Łosiówki” w butelce. „Rankiem” natomiast, swoim potężnym pniaczkiem, osłaniała me schłodzone piwo od przedzierających się promieni słońca… Na niej pająki krzyżaki rozwieszały swe najwspanialsze sieci, by chronić przed komarami krew buzującą w mych tętniących radością żyłach… Teraz przyszła pora na smutek… Żegnaj Brzozo! ;-(
Maj 28th, 2010 at 08:27
No całej to ja jej nie pozwoliłem odejść. Pień został na jakieś 5-6 metrów tak wiec dalej cień dla piwka pozostał.